E-mail, to przestarzała i niebezpieczna technologia - Pomijane Wiadomości, pomijane.pl

E-mail to standard komunikacji, który liczy sobie prawie 50 lat. Jest to cel numer jeden dla cyberprzestępców, którzy tylko czekają na nasz błąd, aby włamać się do naszych komputerów. Poczta elektroniczna, przy wszystkich zdobyczach współczesnych technologii to niezwykle przestarzałe i niewydolne narzędzie komunikacji.

A jednak… e-mail nigdzie się nie wybiera. W dobie komunikatorów internetowych, połączeń wideo i usług udostępniania plików, poczta elektroniczna nadal zwiększa swój zasięg i popularność i to pomimo wszystkich swoich oczywistych wad i zagrożeń.

Zagrożenia płynące z korzystania z poczty elektronicznej

Pomyśl o dowolnym ostatnim poważnym naruszeniu bezpieczeństwa, a z dużym prawdopodobieństwem zauważysz, że jedną z kluczowych ról odegrał w nim e-mail. Wszystko, od ransomware po trojany bankowe, jest obecnie dostarczane za pośrednictwem poczty elektronicznej. Zarówno poprzez masowe kampanie spamujące, jak i bardziej ukierunkowane kampanie typu phishing, celowane w konkretne osoby, które otrzymują bardzo dopasowane wiadomości e-mail do złudzenia przypominające ich legalne, bezpieczne odpowiedniki.

Yahoo ujawniło ostatnio, że doświadczyło jednego z największych w historii naruszeń prywatności, które dotyczy kont 500 milionów użytkowników. Dane skradzione przez hakerów sponsorowanych przez tajemniczne władze rządowe wrogich państw, są zapewne już wystawione na sprzedaż na czarnym rynku internetowym. Ten masywny atak jest kolejnym w rosnącej liczbie przypadków, w którym adresy e-mail wraz z innymi danymi osobowymi przechowywanymi w bazach danych stają się własnością przestępców. Bezpieczeństwo jest słabe, a hakerzy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Dlaczego wciąż używamy poczty elektronicznej?

Według danych z Radicati Group ponad 205 miliardów wiadomości e-mail wysyłanych jest każdego dnia. Ponad 2,6 miliarda ludzi komunikuje się za pomocą poczty elektronicznej. Istnieje 5,3 miliarda kont pocztowych. Te liczby na pewno nie obniżą się w najbliższym czasie. Uważa się, że w roku 2019 codziennie wysyłanych będzie 246 miliardów wiadomości.

Dzieje się tak pomimo faktu, że e-mail jest dla cyberprzestępców najłatwiejszym kanałem do zaatakowania użytkowników, w celu uzyskania dostępu do systemu. Istotna tutaj jest jednak inna kwestia – to najczęściej nasza wina. „Cyberprzestępcy nieustannie starają się wykorzystać kanał komunikacji e-mail”, powiedział Ryan Kalember, wiceprezes strategii cyberbezpieczeństwa w Proofpoint.

Według FBI, naruszenia bezpieczeństwa powodowane przez złośliwą pocztę elektroniczną kosztują firmy miliardy dolarów każdego roku. To straty, których nikt nie może lekceważyć.

Chociaż bezpieczeństwo jest najbardziej oczywistym problemem z pocztą, to nie jest to jedyna słaba strona tej technologii. Okazuje się, że ta platforma komunikacji jest również niezwykle nieefektywna i w dużych organizacjach może prowadzić do sytuacji, gdy pracownik nie robi już nic innego, tylko cały dzień odpowiada na wiadomości, które otrzymał od innych.

Szykuje się rewolucja

Narzędzia, takie jak Slack i Trello starają się stworzyć przestrzeń do współpracy online, która ma być znacznie bardziej wydajna. Dzięki nim proces rezygnacji z poczty elektronicznej może okazać się mniej bolesny niż nam się to wydaje. Slack jest narzędziem służącym do komunikacji w korporacjach i już w chwili obecnej niektóre firmy korzystają z niego zamiast e-mail. Oferuje on grupowe i indywidualne wiadomości, które mogą zastąpić czasochłonne w odczytywaniu wątki e-mailowe.

Każdy pracownik biurowy wysyła lub odbiera średnio 122 sztuki wiadomości dziennie. Z użyciem nowych narzędzi łatwiej jest śledzić przepływ informacji, a także reagować natychmiast gdy jest to konieczne.

Chociaż narzędzia te imponują swymi możliwościami i w pewnych sytuacjach mogą wyeliminować potrzebę korzystania z poczty w ogóle, to w razie potrzeby skontaktowania się z kimś spoza firmy lub zespołu projektowego, trzeba ponownie oddać się w ramiona dobrze znanej poczty e-mail.

Dodajmy do tego fakt, że w wielu krajach, sądy jako jedyną ważną formę dowodową uznają właśnie wiadomości e-mail. Staje się jasnym jak wielkie wyzwanie przed nami, aby skutecznie zmienić sposób komunikacji w pracy. „Prawo może być jedną z największych przeszkód, gdy idzie o pełną zmianę na inne metody komunikacji [],” powiedział Christine Bejerasco, doradca bezpieczeństwa ochrony internetowej użytkownika w F-Secucre.

E-mail? To ludzie są prawdziwym problemem

Niestety w kwestii bezpieczeństwa, problem nie leży w technologii per se, ale w ludziach, którzy z niej korzystają, a konkretnie w tym jak z niej korzystają. Hakerzy zazwyczaj celują w najsłabsze ogniwo, a prawda jest taka, że to my jesteśmy najsłabszym ogniwem.

Czy kiedykolwiek kliknąłeś na link w wiadomości e-mail, chociaż nie byłeś pewnym, kto go przysłał? Czy kiedykolwiek pobrałeś plik wysłany do Ciebie e-mailem, bo wzbudził w Tobie ogromne zainteresowanie?

Jeśli odpowiedź brzmi nie, to gratulacje! Niestety należysz do mniejszości. Cyberataki są tak skuteczne, ponieważ ludzie nie zdają sobie sprawy z zagrożenia jakie stanowią i nie zostali poinformowani jak unikać niebezpieczeństw. Zmiana technologii na nową nie zmieni tego faktu. Jeśli nowe oprogramowanie lub forma komunikacji staną się niezwykle popularne, to będzie tylko kwestią czasu, zanim hakerzy zaczną kierować w tę stronę swoje wysiłki. Znowu znajdą nasze słabe strony i tak jak i dzisiaj będziemy dla nich łatwymi ofiarami.

Co jest rozwiązaniem?
Mike Patterson, CEO Plixer, ma jedną sugestię: „Chociaż nie sądzę, że e-mail umrze szybką śmiercią, to uważam, ze optymalizacja w metodzie komunikacji jest na horyzoncie. Panować powinna zasada, że nie można wysłać wiadomości do kogoś, chyba że udzielona została na to wzajemna zgoda zarówno nadawcy, jak i odbiorcy. Być może rozwiązanie podobne do tego stosowanego w LinkedIn byłoby krokiem we właściwym kierunku. Musimy spróbować czegoś nowego”.


Bądź na bieżąco! Polub nasz fanpage na Facebooku.


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here