Kulisy włamania do biura FBI w 1971 roku
Dyrektor FBI John Edgar Hoover i Richarda Nixon w 1968 roku Foto: Bettmann / Corbis

Kulisy włamania do biura FBI w 1971 roku przez wiele lat pozostawały owiane tajemnicą. Aby dostać się do jednych z najbardziej strzeżonych biur w USA, wystarczyło włamywaczom trochę sprytu i odrobina socjotechniki. Na drzwiach do biura pozostawili kartkę z wiadomością: „Proszę dzisiaj nie zamykać tych drzwi”.

Fizyk, taksówkarz i doktorant, żaden nie był zawodowym włamywaczem

Włamania do biura FBI dokonała grupa aktywistów politycznych. Odkryli oni szokującą prawdę i potwierdzili to, co wielu od dawna podejrzewało: John Edgar Hoover stworzył, z naruszeniem konstytucji Stanów Zjednoczonych, swoją własną, niepodlegającą żadnej instytucji organizację szpiegowską.

Historia zaczyna się w 1971 roku w USA, gdy w całym kraju trwały protesty przeciwko wyniszczającej wojnie w Wietnamie. Niewielka grupa działaczy doszła do wniosku, że czas najwyższy na zastosowanie metody obywatelskiego nieposłuszeństwa. Pragnęli uzyskać mocne dowody na to, że władza działa poza granicami prawa.

Przyszli włamywacze nie byli zawodowcami. W skład grupy wchodzili zwykli ludzie: profesor religii, dyrektor placówki opiekuńczej, fizyk, taksówkarz, działacz antywojenny, doktorant itp. W starannie obmyślonym włamaniu wykorzystano luki w systemie zabezpieczeń biura FBI w małej miejscowości, Media, na zachód od Filadelfii. Włamywacze wzięli pod uwagę wszelkie możliwe czynniki, a samą akcję zaplanowali na wieczór, kiedy odbywała się długo oczekiwana walka bokserska pomiędzy Joe Frazierem i Muhammadem Ali. Doskonale zdawali sobie sprawę, że tego wieczoru wszyscy będą skoncentrowani na wydarzeniu sportowym.

Wiadomość pozostawiona na drzwiach

Kulisy włamania do biura FBI w 1971 roku
John i Bonnie Raines, dwoje włamywaczy, w domu w Filadelfii wraz z wnukami. Credit Mark Makela dla The New York Times

Jeden z członków grupy zauważył, że drzwi, które prowadzą do biura, są zawsze zamknięte. Nie było możliwości zdobycia klucza, zatem włamywacze musieli znaleźć inną, nowatorską metodę dostania się do środka. I rzeczywiście, technika jaką zastosowali, powinna znaleźć się w annałach przestępczości. Kilka godzin przed zaplanowanym włamaniem jeden z nich napisał na kartce krótką notatkę i przyczepił ją do drzwi, które wydawały się nie do sforsowania. Treść wiadomości była następująca: „Proszę dzisiaj nie zamykać tych drzwi”. I rzeczywiście! Gdy włamywacze przybyli w nocy do budynku, ktoś posłusznie pozostawił drzwi otwarte. Włamywacze weszli do biura z łatwością, wykradli dokumenty, na których im zależało i wymknęli się niezauważeni. Byli z siebie tak zadowoleni, że jeden z nich zaproponował pozostawienie kolejnej karteczki z podziękowaniami. Jednak ostrożność wzięła górę.

Dokumenty, które wstrząsnęły opinią publiczną

 Betty Medsger, autorka książki The Discovery of J Edgar Hoover’s Secret FBI.
Betty Medsger, autorka książki The Discovery of J. Edgar Hoover’s Secret FBI.

Wśród ogromnej ilości tajnych dokumentów grupa odkryła tajemnice dotyczące stosowania przez FBI taktyki dezinformacji oraz pełnego nadzoru nad pokojowymi organizacjami obywatelskimi. Pojawiły się też dowody na działania, które poprzez szantaż miały doprowadzić Martina Luthera Kinga do popełnienia samobójstwa.

Pomimo szeroko zakrojonych działań policji, sprawcy tego zuchwałego włamania nigdy nie zostali zidentyfikowani. Dopuścili się doskonałego przestępstwa politycznego i wyszli z tego bez szwanku.

Po 43 latach pięcioro z ośmiu aktywistów, którzy dokonali włamania, wreszcie się ujawniło. Podjęli współpracę z Betty Medsger, byłą dziennikarką Washington Post, która jako pierwsza opublikowała rewelacje zawarte w skradzionych dokumentach i która wydała książkę opisująca kulisy włamania: The Discovery of J. Edgar Hoover’s Secret FBI.


Jeżeli chcesz być na bieżąco, polub fanpage Pomijane Wiadomości na Facebooku.

ŹRÓDŁOThe Guardian
UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here