Dwaj policjanci z Detroit zastrzelili ponad 100 psów, Pomijane Wiadomości, pomijane.pl

Dwaj policjanci z Detroit zastrzelili łącznie ponad 100 psów. To obrzydliwy przykład tego, co krytycy nazywają „rzezią szczeniąt”.

W Stanach Zjednoczonych nie wymaga się, aby policja zgłaszała zastrzelenie zwierzęcia. Jednak w ujawnionych przez portal reason.com raportach, funkcjonariusze z Detroit w roku 2015 i kilku pierwszych miesiącach roku 2016 zastrzelili 46 psów. Policja w Chicago w tym samym przedziale czasowym strzelała do zwierząt 84 razy. Nowojorski Departament Policji z kolei odpowiada za śmierć dziewięciu psów w 2014 roku.

Dyrektywy policyjne stwierdzają: „Policjant może zastrzelić niebezpieczne zwierzę, które stwarza bezpośrednie zagrożenie dla funkcjonariusza lub innych osób i tylko wtedy, gdy osoby postronne nie są w niebezpieczeństwie.” W niemal każdym raporcie, gdy funkcjonariusz zabił psa, zwierzę było opisane jako „niebezpieczne” i nacierające w kierunku policji.

Strzelanie do psów stałą praktyką

Wygląda na to, że policja wypracowała wzór zachowań i praktykę zabijania psów za szczekanie. Jednostki operacyjne uderzające na miejsce, gdzie spodziewają się wykryć przestępców, działają w warunkach wysokiego stresu i z założenia zabijają zwierzęta, które choćby potencjalnie mogą stanowić zagrożenie. Niekoniecznie są to sytuacje, gdzie zagrożenie jest realne.

Według jednego z raportów, tylko jeden oficer, William Morrison, który często bierze udział w akcjach policyjnych związanych z ujawnianiem narkotyków, w trakcie swojej służby zastrzelił 39 psów. A jest on tylko jednym z wielu członków ekipy antynarkotykowej.

Inny policjant z Detroit, który również zajmował się organizowaniem nalotów narkotykowych, w trakcie swojej służby w Departamencie Policji Detroit, zastrzelił 67 zwierząt.

Większość psów ginie podczas nalotów

Dwaj policjanci z Detroit zastrzelili ponad 100 psów, Pomijane Wiadomości, pomijane.pl

Departament Sprawiedliwości USA w 2012 roku oszacował, że dziennie w całych Stanach Zjednoczonych z rąk organów ścigania ginie aż 30 psów. Wiele z tych interwencji jest uzasadnionych, na przykład podczas nalotów narkotykowych. Jednak w 40 losowo wybranych przypadkach, które zostały przebadane i co do których policja nie ma zastrzeżeń, kilka budzi duże wątpliwości.

W jednym przypadku z 27 stycznia 2016 roku funkcjonariusze Detroit zastrzelili dwa z trzech psów należących do Joela Castro i Nicole Motyki, podczas gdy chcieli ujawnić plantację marihuany. Historia oficerów biorących udział w akcji różni się od tej opowiadanej przez właścicieli psów, choć wszyscy zgodzili się, że psy wobec policjantów były wrogo nastawione.

Nicole Motyka podkreśla jednak, że policja celowo zastrzeliła psy — w tym jednego szczeniaka. Jak opisuje: „[psy] były zdenerwowane, ale wycofane i kryły się w  kuchni, za drewnianą barierą”. Zarzuty wobec Castro i Motyki okazały się bezpodstawne, gdy wyszło na jaw, że Castro jest licencjonowanym hodowcą medycznej marihuany i 26 roślin, które posiadał, były de facto legalną własnością.

Nie chcę mieć już nic wspólnego z policją z Detroit” – powiedziała Nicole Motyka. „Gdy dorastasz, to uczą cię, że to są ludzie, którym możesz zaufać, a potem przychodzą i zabijają twoją rodzinę. Prawdopodobnie śpią dobrze w nocy. My nie.


Jeżeli chcesz być na bieżąco, polub fanpage Pomijane Wiadomości na Facebooku.

ŹRÓDŁOREASON.COM
UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here