Tragedia załogi Apollo 1

Chociaż misja wylądowania człowieka na Księżycu wiązała się z bardzo wysokim ryzykiem, to nikt nie spodziewał się, że tragedia może wydarzyć się jeszcze na ziemi. Błyskawicznie rozprzestrzeniający się pożar kosztował życie trzech astronautów Apollo 1 i był pierwszym w historii śmiertelnym wypadkiem wewnątrz amerykańskiego statku kosmicznego.

Napięty harmonogram NASA

Prezydent John F. Kennedy wyznaczył cel, jakim miało być wylądowanie człowieka na Księżycu i bezpieczny powrót na Ziemię do końca dekady. Trzymiesięczne opóźnienie w dostawie nowo zaprojektowanych pojazdów kosmicznych przesunęło pierwszą załogową misję programu Apollo na luty 1967 roku. Najbardziej skomplikowana maszyna latająca jaką kiedykolwiek skonstruowano, cierpiała na bolączki typowe dla innowacyjnych projektów. Błędy i awarie w okresie prowadzenia testów były wręcz plagą spędzającą sen z powiek inżynierom pracującym w ośrodku NASA.

Pracownicy NASA zdążyli przywyknąć do sukcesu

Trzej piloci wyznaczeni do misji Apollo 1: debiutujący astronauta, Roger Chaffee, i weterani Virgil „Gus” Grissom i Ed White, również mieli problemy z nową jednostką. Wyrażali swoje obawy dotyczące dużej ilości łatwopalnego nylonu i materiału velcro.

Pomimo wielkiego zagrożenia występującego podczas podróży kosmicznych, National Aeronautics and Space Administration (NASA) przeprowadziła 16 załogowych lotów kosmicznych w ramach programów Mercury i Gemini bez żadnego wypadku. „Sukces stał się dla nas niemal rutyną. Poważna awaria nie była dla nas realną opcją. […] W kraju panowało samozadowolenie.„, napisał w swojej książce dyrektor lotów NASA Gene Kranz. Być może NASA również popadła w samozadowolenie. Mimo zaleceń Josepha Francisa Shea, materiały łatwopalne nie zostały usunięte z modułu dowodzenia Apollo 1.

Bezpieczny test okazał się śmiertelną pułapką

Bezpieczny test okazał się śmiertelną pułapką
Astronauci zmierzają do kokpitu.

25 dni przed planowanym startem, 27 stycznia 1967 roku, załoga Apollo 1 opuściła furgonetkę NASA na Florydzie i w palącym słońcu udała się na wieżę wyrzutni 34. na rutynową symulację startu. Odziani w swoje kosmiczne skafandry przeszli przez 60-metrowy korytarz, z którego widać było błękitne wody Atlantyku zderzające się z białymi plażami na Cape Canaveral. W końcu dostali się do wnętrza swojego modułu dowodzenia umieszczonego na szczycie ogromnej rakiety.

Test „odłączenia”, w trakcie którego moduł był odpinany od instalacji elektrycznych wyrzutni i przechodził na zasilanie własną mocą, został sklasyfikowany jako względnie bezpieczny dla załogi, ponieważ rakieta nie była zatankowana. Aby symulacja startu była jak najbardziej realistyczna, zespół startowy zamknął szczelnie właz pojazdu, a astronauci przypięli się pasami do swoich foteli w kabinie wypełnionej czystym tlenem.

Przez całe popołudnie naprawiano drobne usterki i problemy z komunikacją pomiędzy statkiem kosmicznych i Kontrolą Lotów w Houston. Z godzinnym opóźnieniem, wczesnym wieczorem rozpoczęto symulowane odliczanie ostatnich 10 minut przed startem testu. W tym czasie nadal rozwiązywano problemy radiowe. „W jaki sposób mamy dostać się na Księżyc, jeśli nie możemy połączyć się między dwoma lub trzema budynkami?”, zażartował sfrustrowany Grissom o 18:30.

Błyskawiczny rozwój wydarzeń w kapsule

Błyskawiczny rozwój wydarzeń w kapsule
Spalona kapsuła Apollo 1.

Niecałą minutę później inżynierowie oglądający kabinę kapsuły na ekranie telewizji przemysłowej zobaczyli błysk. Iskra, która prawdopodobnie pojawiła się w wadliwej instalacji elektrycznej poniżej stóp Grissoma nagle zapaliła całą kapsułę. Karmione przez czysty tlen płomienie w kilka sekund zmieniły wnętrze pojazdu w istne piekło. Momentalnie zapaliła się siatka nylonowa i łatwopalny velcro otaczający astronautów.

Hej! Mamy pożar w kokpicie! „, krzyknął jeden z astronautów. Inżynierowie byli przerażeni tym, co widzieli na ekranach. Po pewnym czasie dym wypełnił kabinę podczas gdy pracownicy obsługi rozpaczliwie usiłowali otworzyć właz. „Mamy ostry ogień! Palimy się!„, dochodziły krzyki z kokpitu.

Potem nastała cisza.

Minęło ponad pięć minut, zanim obsługa kapsuły otworzyła skomplikowany system zatrzaskowy luku. W tym momencie było już za późno. Astronauci praktycznie nie mieli czasu na wypięcie się ze swoich miejsc, nie mówiąc o ucieczce z kapsuły. Temperatura wewnątrz przekroczyła 1000 stopni Celsjusza. Płomienie topiły kombinezony astronautów i rurki z tlenem. Załoga najprawdopodobniej straciła przytomność i zmarła z uduszenia od wdychania toksycznych gazów. Proces usuwania ciał ze zwęglonej kapsuły nie mógł się rozpocząć się przed upływem sześciu godzin po pożarze, a samo wydobywanie ciał zajęło 90 minut.

Kosztowna pomyłka, która zmieniła program Apollo

Inżynier badający spalone elementy kapsuły Apollo 1.
Inżynier badający spalone elementy kapsuły Apollo 1.

Nie wykonaliśmy poprawnie swojej pracy! Rzucaliśmy kostką do gry, z nadzieją, że wszystko się samo zepnie w dzień startu, ale w głębi duszy wiedzieliśmy, że liczymy na cud„, powiedział trzy dni po tragedii kierownik lotu, Gene Kranz.

Zaledwie kilka tygodni przed śmiercią, astronauta Grissom powiedział reporterowi „Jeśli umrzemy, to chcemy, by ludzie się z tym pogodzili. Mamy nadzieję, że jeśli cokolwiek się z nami stanie, to że nie opóźni to programu. Podbój kosmosu jest wart ryzykowania życiem.

Po tragicznym wypadku NASA wprowadziła tysiące zmian do statku kosmicznego Apollo, między innymi przebudowano właz a także zmieniono atmosferę kabiny i wymieniono materiały łatwopalne we wnętrzu kabiny.

To był decydujący moment w tym całym naszym wyścigu na Księżyc„, pisał Kranz o pożarze na pokładzie Apollo 1. „Ostateczny sukces programu Apollo był możliwy dzięki ofiarom Grissoma, White’a i Chaffee. Wypadek miał głęboki wpływ wszystkie osoby uczestniczące w programie. Zaczęła obowiązywać niepisana obietnica, że śmierć trzech członków załogi Apollo nie pójdzie na marne.

Na zgliszczach Apollo 1 wyrosły istotne ulepszenia w zakresie bezpieczeństwa i wydajności, które pozwoliły NASA spełnić obietnicę Kennedy’ego. W lipcu 1969 roku Neil Armstrong i Edwin „Buzz” Aldrin wylądowali na Księżycu i wrócili bezpiecznie na Ziemię. Przed opuszczeniem powierzchni Księżyca astronauci pozostawili pamiątkowe medaliony z nazwiskami Grissoma, White’a i Chaffee’a.


Jeżeli chcesz być na bieżąco, polub fanpage Pomijane Wiadomości na Facebooku.

UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here